Ubezpieczeniowe start-upy podbijają rynek

Ubezpieczeniowe start-upy podbijają rynek
Źródło: Konrad Wojciechowski 21 marca 2017

Ubezpieczenia kupowane za pośrednictwem smarftona, a nie agenta są coraz popularniejsze wśród klientów. Czy tradycyjni ubezpieczyciele powinni obawiać się konkurencji technologicznej, czy raczej muszą nauczyć się z niej korzystać?

Rozwój nowych technologii jest nieubłagalny i nic go nie spowolni. Najbardziej odczuwa ten trend rynek usługowy, który na co dzień ma kontakt z klientem. A klient staje się coraz bardziej wymagający. Oczekuje obsługi, która w najmniejszym stopniu będzie absorbować jego uwagę. Najchętniej wszystko załatwi przez internet – zdalnie, bez wychodzenia z domu. Ubezpieczenie też chętnie kupi bez niepotrzebnej fatygi, najlepiej za pośrednictwem smartfonu.

Insurtech może być tańszy

Według szacunków PwC ubezpieczeniowe start-upy na świecie tylko w ciągu ostatnich trzech lat wzrosły pięciokrotnie, a ich łączne finansowanie do 2010 roku wyniosło 3,4 mld dolarów. W Polsce zagadnienie insurtechów jest dopiero rozpoznawane. Rynek ciągle uczy się nowych technologii. Na razie ta nauka idzie opornie, ale – nie ma wyjścia – musi gonić branżę, która co chwila tworzy nowe rozwiązania.

– Transformacja cyfrowa modyfikuje zachowania i potrzeby klientów, wymuszając na wszystkich branżach dostosowanie się do nowego porządku – uważa Krzysztof Kosmulski, wicedyrektor w zespole ds. ubezpieczeń w PwC.

Co może zaoferować klientowi start-up, czego nie jest w stanie dać mu działający na rynku tradycyjnymi metodami ubezpieczyciel?

Może poprawić jakość obsługi. Może obniżyć cenę składki ubezpieczeniowej. Może dać dostęp do aplikacji, dzięki której klient jednym kliknięciem wybierze nowe przedmioty do ubezpieczenia, wykupi grupową polisę i doda swoich znajomych, a także bez trudu sprawdzi, jakie należy mu się odszkodowanie. Insurtechy mogą wiele, a z biegiem czasu będą mogły jeszcze więcej. I klienci tę wiedzę szybko sobie przyswajają. Rewolucja nadchodzi, ale wszyscy muszą się na nią przygotować.

Klienci ostrożnie oceniają nowinki

– Ubezpieczyciele, pośrednicy, ale również klienci podchodzą do tych rozwiązań bardzo ostrożnie – zapewnia Bartosz Dołkowski, zastępca dyrektora Zespołu Projektowego iHestii. – Efektem jest opóźnienie implementacji rozwiązań technologicznych w ubezpieczeniach wobec chociażby branży bankowej. Nie dlatego, że ubezpieczyciele nie potrafią, ale przede wszystkim dlatego, że ubezpieczenia pozostają w Polsce wciąż kwestią zaufania i budowanych relacji na linii ubezpieczyciel – doradca – klient. Od lat jesteśmy bowiem przyzwyczajeni, że po drugiej stronie stoi człowiek.

Zaufanie i pewność to atuty, które na razie dają przewagę tradycyjnym formom ubezpieczenia. Klient jest przyzwyczajony do spotkań z pośrednikiem, który w przypadku zaistnienia szkody osobiście pokieruje procedurą odszkodowawczą i zapewni wsparcie, którego nie okaże zaprogramowany system. Z maszyną nie da się również niczego „załatwić”, a tak pracę z agentem często traktują klienci.

Prognozy rynkowe zakładają, że preferencje ubezpieczających będą mimo to ewoluować, a komfort psychiczny będzie się równał szybkiemu załatwieniu sprawy.

– Obecnie najprostsze, intuicyjne produkty ubezpieczeniowe nie potrzebują elementu doradztwa, ponieważ nie oczekuje tego już sam klient. W konsekwencji direct stanowi około 10 proc. rynku. Co ciekawe, już teraz niemal co drugi klient (to około 40 proc.) szuka informacji o produkcie czy jakości obsługi w internecie i nowych mediach – szacuje Dołkowski.

Doradztwo on-line i telematyka

Najbardziej wymagające są osoby przed 30. rokiem życia, które dorastają wraz z technologicznym postępem. Ich naturalnym środowiskiem jest internet w kieszeni z całodobowym dostępem do mediów społecznościowych. Takie osoby konsumują sieciowe nowinki w czasie rzeczywistym, za pośrednictwem smartfona czy tabletu. To także klienci, którzy wchodzą na rynek pracy, a zarazem – coraz śmielej – na rynek ubezpieczeń. Trzeba więc zaoferować im produkt na miarę zaawansowanych oczekiwań.

Technologiczne nowinki stara się wykorzystać ERGO Hestia, która w czerwcu ubiegłego roku uruchomiła platformę sprzedażowo-obsługową iHestia, nazywaną w branży Nowym Światem Ubezpieczeń.

Nowość polega na skupieniu w jednym miejscu wszystkiego, co ważne dla klienta, agenta i ubezpieczyciela. Nie trzeba stać w kolejce, by komunikować się z ubezpieczycielem czy agentem – wystarczy internet.

Próbą sięgania po zdobycze insurtechów przez ubezpieczycieli jest korzystanie również z rozwiązań telematycznych.

Telematyka sprawdza się póki co na rynku flotowych ubezpieczeń komunikacyjnych. Dzięki montowanym w firmowych samochodach „czarnym skrzynkom” ubezpieczyciel może zebrać szczegółowe informacje na temat stylu jazdy kierowcy i na podstawie tej wiedzy lepiej dostosować wysokość składek ubezpieczeniowych do ryzyka wystąpienia danej szkody.

 – Widać pierwsze oznaki obecności insurtechów w tym obszarze, ale na ten moment to raczej nowinka technologiczna, a nie kluczowy element strategii rozwoju zakładów ubezpieczeń – ocenia Kosmulski.

Mimo to ubezpieczyciele chętnie z tego rozwiązania korzystają. ERGO Hestia zainwestowała np. w nową markę YU!. To rozwiązanie będące efektem współpracy z twórcami aplikacji Yanosik, która po uzyskaniu zgody użytkownika monitoruje zachowanie kierowcy na drodze. Ubezpieczyciel będzie natomiast nagradzał najbezpieczniej jeżdżących kierowców tańszymi polisami.

 Jaka przyszłość czeka branżę ubezpieczeniową?

Z pewnością będzie ona przebiegała pod dyktando coraz ściślejszej współpracy ubezpieczycieli z insurtechami.

– Ci pierwsi dość szybko mogą zyskać poziom zaawansowania technologicznego, start-upy z kolei w łatwy sposób mogą pokonać barierę regulacyjną i kapitałową. A skorzystają na tym przede wszystkim klienci – nie ma wątpliwości Kosmulski.

 – Z mojego punktu widzenia insurtechy w najbliższych latach w Polsce będą się rozwijać, jednak wciąż na zasadzie laboratoriów i współpracy przy rozwiązaniach ułatwiających zakup prostych, bezobsługowych, ryczałtowych produktów. Już dziś klienci korzystają z rozwiązań dostępnych w sieci, w aplikacji, w banku czy nawet w bankomacie. Niektóre rozwiązania umożliwiające wykorzystanie technologii w ubezpieczeniach zależeć będą od otwartości klientów na kontrolę, np. ich stylu jazdy czy stanu zdrowia. To wszystko tak jak dziś opierać się będzie na zaufaniu, które jest kluczowe dla branży ubezpieczeniowej – podsumowuje Dołkowski.

Poleć ten artykuł znajomym:
Udostępnij Tweetnij Wykop