Ubezpieczenie od cyberzagrożenia pilnie potrzebne

Ubezpieczenie od cyberzagrożenia pilnie potrzebne
Źródło: Konrad Wojciechowski 10 lutego 2017

Ubezpieczenia kupowane jednym kliknięciem, polisy dla właścicieli dronów i samochodów elektrycznych. Branża ubezpieczeniowa oferuje coraz lepsze produkty, dla nowego, cyfrowego świata.

 

Statystyki nie napawają optymizmem – według raportu PwC, aż 90 proc. firm ubezpieczeniowych ma świadomość, że jeśli czegoś nie zmieni w modelu zarządzania, cała branża pogrąży się w marazmie, a do ciemnego narożnika zepchną ją insturtechy. Ubezpieczeniowe startupy nie bujają w obłokach, tylko coraz lepiej radzą sobie w tak zwanej „chmurze”, traktując świat cyfrowy jako swój matecznik biznesowy. To internetowe kantory, platformy pożyczek społeczniościowych, łatwe do ściągnięcia aplikacje na smartfona, które wyręczą nas w myśleniu, na co mądrzej przeznaczyć pieniądze. Według badań KPMG aż 61 proc. Polaków woli się ubezpieczyć za pośrednictwem aplikacji mobilnej, nawet jeśli miałoby za tę wygodę więcej zapłacić. Czy insurtechy połkną ubezpieczeniowych gigantów?

 

Przyszłością polisa przez internet

 – W Polsce proces wchodzenia nowych podmiotów na rynek jest w początkowej fazie, ponieważ nasze lokalne insurtechy dopiero zaczynają się kształtować. W odróżnieniu od bankowości, polski rynek ubezpieczeniowy nie jest w europejskiej czołówce, jeżeli chodzi o innowacje technologiczne – przyznaje Krzysztof Kosmulski, wicedyrektor w zespole ds. ubezpieczeń w PwC.

 Efekt? W perspektywie nadchodzących pięciu lat insurtechy mogą zagarnąć dla siebie aż 20 proc. rynku ubezpieczeń.

 Taka konkurencja dla branży żyjącej w świecie analogowych rozwiązań to groźba, która pociągnie za sobą spadek wartości ubezpieczeń na życie, bo o klientów trzeba będzie zabiegać ceną. To również widmo odpływu klientów przyzwyczajonych do załatwiania finansowych spraw na odległość, zdalnie, jednym-dwoma kliknięciami.

Kapitałem na przyszłość nie są jednak oszczędności, tylko inwestycje. Coraz popularniejsze stają się polisy dla właścicieli aut elektrycznych czy robotów. Przykładem ERGO Hestia, która sprzedaje aerocasco i OC operatorom dronów.

 - W ERGO Hestii na bieżąco śledzimy rozwój nowych technologii, związane z nim uwarunkowania prawne i  reagujemy na nowe potrzeby klientów – mówi Tomasz Dolata z Biura Ubezpieczeń Podmiotów Gospodarczych ERGO Hestii. - Jako pierwszy ubezpieczyciel w Polsce rozpoczęliśmy kompleksowy program ubezpieczenia dronów, skierowany zarówno do użytkowników komercyjnych, jak i prywatnych. Ochrona ubezpieczeniowa obejmuje Aerocasco oraz ubezpieczenie OC użytkownika bezzałogowego statku powietrznego – dodaje Tomasz Dolata.

W wyścigu technologicznym lepiej od ubezpieczycieli radzą sobie banki, które potrafiły się dostosować do potrzeb użytkowników mobilnych. Sektor ubezpieczeniowy rozwija się wolniej, ale współpraca z insurtechami to dla tej branży być albo nie być, więc jest kwestią czasu.

 

 Globalnie kiepski klimat dla ubezpieczeń

 Lista wyzwań i zagrożeń spędzająca sen z powiek ubezpieczycielom, jak i ubezpieczającym jest dużo dłuższa. W dobie internetu i świata podlegającego galopującej cyfryzacji nie da się uniknąć newralgicznego tematu cyberzagrożeń, których prawdopodobieństwo, ryzyko i następstwa trudno oszacować. A przecież chodzi o ochronę danych wrażliwych klienta – kradzież haseł, loginów, numerów PESEL, danych medycznych czy informacji o zarobkach. Zapotrzebowanie na te polisy stale rośnie i o ile istnieje oferta dla firm, o tyle klienci indywidualni nie mogą kupić w Polsce takiego ubezpieczenia.

- W przypadku osób fizycznych musimy pamiętać o bardzo dużym ryzyku, ponieważ prywatni użytkownicy w zdecydowanej większości nie inwestują w podniesienie poziomu własnego bezpieczeństwa związanego z korzystaniem z urządzeń podłączonych do globalnej sieci. - przyznaje Tomasz Dolata, ekspert ds. ubezpieczeń cybernetycznych w ERGO Hestii. Przede wszystkim jest to związane z bardzo niską świadomością osób prywatnych dotyczących zagrożeń, których dodatkowo jest coraz więcej. Dodatkowo sprawę komplikuje fakt, że nierzadko użytkownicy indywidualni posiadają bezpłatne programy antywirusowe, które nie są aktualizowane tak często, jak bardziej zaawansowane płatne oprogramowanie, które rzeczywiście może pomóc użytkownikom w zapobieganiu zagrożeniom. Bezpłatne „antywirusy” nie są w stanie zidentyfikować i ochronić użytkowników przed taką liczbą zagrożeń, jak programy płatne. Inaczej sprawa się ma w przypadku firm, które mają bardziej rozbudowaną infrastrukturę, inwestują w nią, a ich działy IT na bieżąco monitorują najnowsze możliwości ochrony przed atakami – dodaje Tomasz Dolata.

 Nie brakuje i innych powodów do zmartwień. Większe ryzyko występowania szkód w przyrodzie otwiera też nienowy temat „zielonych polis” i niedostatecznej liczby samorządów ubezpieczających się od skutków skażeń ekologicznych. Nie wystarczy przecież bezradnie rozłożyć ręce i skonstatować: „Sorry, taki mamy klimat”.

 

Klient ma prawo do wiarygodnego a więc przed wszystkim wypłacalnego ubezpieczyciela

 Niemniej istotnym wyzwaniem, które czeka branżę, są nie tylko nowe rodzaje ubezpieczeń, ale dostosowanie się do coraz to nowych regulacji prawnych. Mówi o tym chociażby dyrektywa Solvency II, normująca kwestię dystrybucji ubezpieczeń. Dyrektywa nakłada na ubezpieczyciela wymóg wypłacalności, aby klient miał pewność, że straty, których dozna, zostaną w całości pokryte.

 – Jej nadrzędnym celem jest wyrównanie i harmonizacja ochrony klienta, niezależnie od tego, za pośrednictwem jakiego kanału zawiera umowę ubezpieczenia. Dostrzegamy konieczność poprawy pozycji klienta w tym zakresie – uważa Anna Dąbrowska z Biura Rzecznika Finansowego.

 Solvency II na wszystkich dystrybutorów polis nakłada więc obowiązek przedstawienia informacji o produkcie przed zawarciem umowy, czyli przedłożenia klientowi dokumentu, który nie jest jej częścią, ale ważną informacją, jakie ubezpieczenie jest mu oferowane.

 – Obligatoryjne będą informacje o charakterze działań dystrybutorów, sposobie wynagradzania, procedurze składania skarg i reklamacji. Będą musiały być one przekazane w sposób jasny, rzetelny, niewprowadzający w błąd – kontynuuje Dąbrowska.

Poleć ten artykuł znajomym:
Udostępnij Tweetnij Wykop