Tanie polisy są niebezpieczne

Tanie polisy są niebezpieczne
Źródło: Monika Rosmanowska 21 marca 2017

Ubezpieczasz swoje zdrowie na kilkanaście tysięcy złotych, a gdy złamiesz nogę, dostajesz kilkaset złotych odszkodowania? Jak się ubezpieczyć, aby rzeczywiście być chronionym?

Przed wykupieniem jakiegokolwiek ubezpieczenia trzeba dokładnie przeczytać, na jakich warunkach mielibyśmy zawrzeć umowę. W tym przede wszystkim:

  • zakres odpowiedzialności, czyli skutki jakich zdarzeń pokryje ubezpieczyciel;
  • wyłączenia odpowiedzialności, czyli kiedy polisa nie obowiązuje;
  • limity odpowiedzialności, a więc jaki procent sumy ubezpieczenia towarzystwo ubezpieczeniowe nam wypłaci przy poszczególnych rodzajach wypadków.

Warto korzystać z porównywarek ubezpieczeniowych, śledzić rankingi, a więc miejsce danego towarzystwa na tle konkurencji, i sprawdzać różne warianty u tego samego ubezpieczyciela, decydując się na ten, którego zakres odpowiada naszym oczekiwaniom. Jak wiadomo, dobre ubezpieczenie rzadko jest tanie, dlatego aby porównać więcej parametrów, oprócz ceny, warto skonsultować się z agentem ubezpieczeniowym.

– Klienci od zawsze poszukiwali dobrych ubezpieczeń, najlepiej za rozsądną cenę. Pomaga w tym szeroka oferta rynkowa – każde z towarzystw ma do zaproponowania przynajmniej kilka produktów, które pozwalają zaspokoić najróżniejsze potrzeby. Wszystko zależy od klienta, czy ważniejsza jest jedynie podstawowa ochrona, czy też jesteśmy bardziej wymagający – twierdzi Mateusz Budrewicz z Biura Ubezpieczeń Indywidualnych ERGO Hestii.

Uwaga na zbiorówki

Szczególnie warto przyjrzeć się ubezpieczeniom grupowym oferowanym przez szkołę lub zakład pracy. Bo czy przy składce na poziomie 30-50 zł maksymalny poziom odpowiedzialności ubezpieczyciela może być wysoki?

W przypadku dobrowolnych ubezpieczeń, zarówno komunikacyjnych, jak i majątkowych, to cena wyznacza zakres ochrony.

– Właśnie ze względu na fakt dobrowolności cena produktu uzależnia jego zakres. Zdarza się, że nawet najbardziej wymagający klienci często kierują się kosztem, bez uprzedniego sprawdzenia oferty. Skutkuje to zmniejszonymi wypłatami, a co za tym idzie, zwiększonym niezadowoleniem po szkodzie – mówi Mateusz Budrewicz.

Część ubezpieczonych nie ma świadomości, że posiadając ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków na sumę, powiedzmy, 10 tys. zł, nie dostanie takiego odszkodowania w przypadku np. złamania ręki. Otrzymają jedynie określony odsetek: 1-2 proc., a przy bardziej skomplikowanych złamaniach – 4 proc. sumy na którą się ubezpieczyli, czyli zaledwie 400 zł.

Podobnie ma się sytuacja z ubezpieczeniami turystycznymi gwarantowanymi przez organizatora wyjazdu. ­

– Taka polisa jest skrojona pod ogólne potrzeby. Ma zazwyczaj stosunkowo niską sumę ubezpieczenia – zwraca uwagę Marcin Jaworski, ekspert ds. komunikacji i edukacji w Biurze Rzecznika Finansowego.

Oferowane przez biura turystyczne polisy, gwarantujące ochronę na wypadek choroby czy nieprzewidzianego zdarzenia, opiewają często na niską sumę ok. 10 tys. euro. – To symboliczna kwota, która często nie jest w stanie pokryć kosztów leczenia i transportu, a więc nie daje rzeczywistej ochrony – dodaje Marcin Jaworski.

W tego rodzaju polisach często nie bierze się też pod uwagę wieku ani chorób przewlekłych, na które może cierpieć turysta objęty ubezpieczeniem grupowym. Jeżeli podczas wyjazdu dojdzie do zaostrzenia się choroby, ubezpieczyciel odmówi pokrycia kosztów transportu chorego do kraju, bo nie wykupiliśmy odpowiedniej opcji.

Różne pakiety, różne ceny

Po ostatnich podwyżkach ubezpieczeń OC komunikacyjnego wielu klientów próbuje oszczędzić np. na autocasco. I tu także trzeba uważać. Na rynku dostępne są różne pakiety ubezpieczenia AC. Najszersze, a więc i z najwyższą składką, zakładają pokrycie kosztów naprawy samochodu w autoryzowanych stacjach obsługi pojazdów. To wariant, który sprawdza się przy nowych autach. Pośredni gwarantuje naprawę, ale już poza autoryzowanymi punktami i z możliwością użycia zamienników oryginalnych części. Ostatni, najtańszy, może oferować jedynie wypłatę pieniędzy za zniszczone auto w oparciu o kosztorys.

– Wszystkie te warianty różnią się ceną i oczywiście zakresem ubezpieczenia. Warto zwrócić uwagę, który z nich jest nam potrzebny, i nie sugerować się najmniejszymi kosztami – mówi Marcin Jaworski.

Popularnym rozwiązaniem jest też wykupienie opcji assistance, zapewniającej określoną pomoc w nagłych wypadkach, np. awarii samochodu. – Tu trzeba jednak sprawdzić, jak daleko od domu takie ubezpieczenia zadziała. Niektóre umowy są tak skonstruowane, że będzie to możliwe dopiero powyżej 20-30 km od naszego miejsca zamieszkania – twierdzi Jaworski.

Tańsze opcje mogą też wprowadzać ograniczenia odnośnie holowania samochodu. Niektóre polisy mogą zawierać limit do 100 km, co w przypadku dalszych podróży może się okazać niewystarczające.

Tylko prawdziwe dane

Od momentu gdy zaczęły rosnąć ceny OC, do Biura Rzecznika Finansowego zaczynają napływać sygnały, że niektórzy agenci ubezpieczeniowi chcą zbić cenę polisy, podając nieprawdziwe dane dotyczące ubezpieczanego samochodu.

– W momencie szkody stawia to ubezpieczonego na straconej pozycji. Bo choć agent uzupełnia wniosek, to klient swoim podpisem potwierdza prawdziwość zawartych w nim informacji. Jeżeli miejsce zamieszkania lub inne ważne dane zostaną zakłamane, to w momencie gdy dojdzie do zdarzenia, klient musi się liczyć z konsekwencjami – ostrzega Marcin Jaworski.

Szukając tańszej oferty, warto zwrócić uwagę na to, co piszemy we wniosku, czy nie dostajemy zniżek, do których w rzeczywistości nie jesteśmy uprawnieni.

– Zdarza się, że klienci wpisują, że auto ma alarm. Jeśli zostanie skradzione, a brak alarmu stwierdzony, to wypłata odszkodowania zostanie odpowiednio pomniejszona – ostrzega Jaworski.

Biuro Rzecznika Finansowego badało sprawę, w której klientowi posiadającemu ubezpieczenie AC skradziono samochód. Gdy podpisywał umowę z agentem, samochód był wart 44,5 tys. zł. Okazało się jednak, że w wybranym wariancie kwota ta nie była gwarantowana i wartość samochodu, która została oszacowana na dzień kradzieży, była już niższa. We wniosku wpisano także mniejszy przebieg i tu również nastąpiła korekta ze strony ubezpieczyciela. Pierwsza wartość odszkodowania została wyliczona na 29 tys. zł. Dopiero kolejne odwołania pozwoliły zbliżyć się do kwoty 40 tys. zł.

 

Po pierwsze: nie zaniżaj

– Podobnie rzecz ma się z zaniżeniem wartości ubezpieczanego mienia, szczególnie w przypadku poważnych szkód. Zbyt mała suma ubezpieczenia powoduje, że ubezpieczyciel nie może w pełni pokryć strat klienta. Niestety chcąc obniżyć cenę ubezpieczenia, nieraz wskazujemy na polisie niższą wartość przedmiotów. Problemem jest też niepełna informacja o ubezpieczonym mieniu. Pamiętać należy, iż unikatowe przedmioty o znacznej wartości często wymagają osobnych ustaleń, które najlepiej przeprowadzić ze swoim doradcą ubezpieczeniowym – dodaje Mateusz Budrewicz.

Zamiast obniżać wartość mienia, można np. skorzystać z ubezpieczenia ryczałtowego.

– Wygodnym rozwiązaniem jest na przykład nasz pakiet ERGO 1, gdzie ubezpieczenie opiewa zawsze na jedną kwotę: 30 tys. zł. Innym wyjściem jest ubezpieczenie pakietowe, co oznacza, że im więcej produktów ubezpieczamy, tym większą zniżkę otrzymujemy. To ostatnie w czasie coraz droższych polis komunikacyjnych stało się sposobem na obniżenie ceny ubezpieczenia – zdradza Mateusz Budrewicz.

Uwaga na wyłączenia

Warto też zwrócić uwagę na wyłączenia (ograniczenia) odpowiedzialności ubezpieczyciela, czyli takie sytuacje, w których poszkodowany nie będzie mógł dochodzić roszczeń od towarzystwa. Szczegółowy zakres ochrony, w tym katalog wyłączeń, opisany jest w ogólnych warunkach ubezpieczenia (OWU).

– Ubezpieczenie samochodu czy domu lub mieszkania może być zawarte w formule all risks, czyli od wszystkich ryzyk. Oznacza to, że ochroną objęte są wszystkie wypadki, które nie zostały wyraźnie wyłączone w umowie. Wydaje nam się, że jesteśmy chronieni, a może się okazać, że choć samo ubezpieczenie all risks obejmuje ryzyko powodzi, to w umowie znalazło się wyłączenie, z którego wynika, że ubezpieczenie nie obejmuje właśnie tego przypadku – tłumaczy Marcin Jaworski.

 

Obowiązkowe z dodatkami

Do potrzeb świadomego konsumenta dostosowuje się także rynek ubezpieczeń obowiązkowych. Przez wiele lat to ich cena była dla ubezpieczającego najważniejsza, bo zakres ochrony określał ustawodawca. Aktualnie polisy obowiązkowe rozszerzane są o dodatkowe usługi.

– W ubezpieczeniach OC dla kierowców ok. 70 proc. klientów już może korzystać z Bezpośredniej Likwidacji Szkód (BLS). Oznacza to, że klienci towarzystw, które podpisały porozumienie o BLS, mogą likwidować szkodę u swojego ubezpieczyciela OC, a nie u ubezpieczyciela sprawcy wypadku czy kolizji. Dziś coraz więcej klientów kupując ubezpieczenie ma świadomość, że nie liczy się tylko cena, ale przede wszystkim jakość obsługi i likwidacji szkód – mówi Mateusz Budrewicz.

ERGO Hestia rozszerzyła również ofertę OC dla swoich klientów m.in. o pojazd zastępczy dla uczestników wypadku czy możliwość wymiany szyby w pojeździe ubezpieczonym bez wpływu na szkodowość.

Generalnie firmy ubezpieczeniowe stale podnoszą jakość swoich usług i rozszerzają ofertę produktową, starając się odpowiedzieć na potrzeby ubezpieczeniowe każdego klienta - zarówno tego poszukującego podstawowej ochrony, jak również tego najbardziej wymagającego.

– Efektem tego są wahania cen ubezpieczeń i stały rozwój produktów. Jest to doskonały moment na zapoznanie się z ofertą obejmującą bardziej rozbudowane pakiety i poznanie komfortu pełnej ochrony. Bo zakłady ubezpieczeń jako podmioty zaufania publicznego spełniać muszą swoje podstawowe zadanie: chronić klienta, jego majątek, zdrowie i życie. Ochrona ma jednak swoją cenę – kwituje Mateusz Budrewicz.

Poleć ten artykuł znajomym:
Udostępnij Tweetnij Wykop