Dzieci nabroiły? Rodzice nie muszą za to płacić

Dzieci nabroiły? Rodzice nie muszą za to płacić
Źródło: Kamil Jakubczak 10 marca 2017

Wybicie szyby w mieszkaniu sąsiada, zarysowanie samochodu na parkingu, a nawet... wybicie zębów koledze podczas zabawy. Wynagrodzenie poszkodowanym poniesionych strat może nas słono kosztować. Lepiej się ubezpieczyć.

Świadomość Polaków w kwestii ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej w życiu prywatnym wciąż jest niewielka. Zwykle OC kojarzy się nam z obowiązkowym ubezpieczeniem samochodu. Zapominamy, że różnego rodzaju wypadki zdarzają się również w domu, pracy, szkole, czy na boisku. Często dotyczą one naszych dzieci, a to my, jako opiekunowie, możemy być w pełni odpowiedzialni za spowodowane przez nie straty zarówno karnie, jak i finansowo.

Marcin Tarczyński z Polskiej Izby Ubezpieczeń przyznaje, że w Polsce brakuje danych dotyczących strat spowodowanych przez dzieci. Pewnie dlatego dobrowolne ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej w życiu prywatnym nie są zbyt popularne.

Prawo nas nie chroni
Tymczasem artykuł 415 kodeksu cywilnego mówi wprost: „Kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia”. Dotyczy to również szkód spowodowanych przez małoletnich. Orzecznictwo sądów w tym względzie zakłada, że: „Przepis ten normuje podstawową zasadę odpowiedzialności opartej na winie sprawcy szkody. Za szkodę odpowiada osoba, której zawinione zachowanie jest źródłem powstania tej szkody, przy czym zdarzeniem sprawczym w rozumieniu ww. przepisu jest zarówno działanie, jak i zaniechanie w sytuacji, gdy wiąże się z ciążącym na sprawcy obowiązkiem czynnego działania i niewykonania tego obowiązku” – czytamy w komentarzu do kodeksu cywilnego Gerarda Bieńka.

Kto płaci za najmłodszych?
Warto wspomnieć, że małoletni – podobnie jak dorośli – mogą odpowiadać za swoje wybryki. Jednak ustawodawca podzielił ich na dwie grupy. Dzieci, które nie ukończyły 13. roku życia, zgodnie z art. 426 k.c. nie mogą ponosić odpowiedzialności za wyrządzoną szkodę, ponieważ nie mają zdolności prawnych i brak im rozeznania co do skutków ich działań. W praktyce oznacza to, że za spowodowane przez nie straty osobowe i w mieniu odpowiada ich aktualny opiekun – rodzic, członek rodziny, opiekunka, wychowawca.
Wyraźnie wskazuje na to art. 427 k.c.: „Kto z mocy ustawy lub umowy jest zobowiązany do nadzoru nad osobą, której z powodu wieku albo stanu psychicznego lub cielesnego winy poczytać nie można, ten obowiązany jest do naprawienia szkody wyrządzonej przez tę osobę (...) Przepis ten stosuje się również do osób wykonujących bez obowiązku ustawowego ani umownego stałą pieczę nad osobą, której z powodu wieku lub stanu psychicznego lub cielesnego winy poczytać nie można”.

Drugą grupą małoletnich są dzieci, które ukończyły 13. rok życia. Ta granica określa nabycie przez nieletniego zdolności do czynności prawnych. W praktyce oznacza to, że może on odpowiadać za wyrządzone przez siebie szkody, bo powinien mieć świadomość swoich działań i przewidywać ich skutki. Jeśli uda się udowodnić, że mimo osiągniętego wieku małoletni nie był w stanie przewidzieć konsekwencji swoich działań, to winą mogą zostać obarczeni rodzice lub opiekunowie. Tyle w teorii, bo trudno oczekiwać, że 14-latek, który urwie lusterko w samochodzie sąsiada, sam naprawi wyrządzoną szkodę. Pieniądze na ten cel na pewno pochodzić będą z portfela rodziców lub prawnych opiekunów.

Małe dziecko, duży kłopot
Jednak wciąż niewielu z nas decyduje się na zakup OC w życiu prywatnym. Być może wynika to z niechęci Polaków do wykupywania dodatkowych ubezpieczeń, zwłaszcza jeśli nie są one obowiązkowe. Zwykle wychodzimy z założenia, że jeśli wydarzy się coś złego, np. nasze dziecko zniszczy sprzęt elektroniczny w sklepie, to po prostu za to zapłacimy. Często jednak brakuje nam wyobraźni, że oczekiwane kwoty zadośćuczynienia mogą być znacznie wyższe.

Wyobraźmy sobie sytuację, w której nasza pociecha bawi się na balkonie i przypadkowo zrzuca doniczkę na zaparkowane pod blokiem auto. Może się okazać, że był to samochód wart kilkaset tysięcy złotych, a same koszty naprawy maski, dachu i szyby mogą sięgnąć kilkudziesięciu tysięcy złotych. Wprawdzie brzmi to mało prawdopodobnie, ale takie rzeczy się zdarzają, dlatego warto zastanowić się, czy mamy taką kwotę w kieszeni.

Wśród innych typowych szkód spowodowanych przez dzieci wskazać można zalanie mieszkania sąsiada. Jeśli będzie to jedno mieszkanie, to kwota strat może wynieść od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Gorzej będzie, jeśli mieszkamy na jednym z najwyższych pięter i okaże się, że zniszczonych zostało kolejnych kilka mieszkań. Straty z tego tytułu mogą wynieść ponad 100 tys. zł.

Zdarzają się również sytuacje, w których nasze pociechy jadąc na rowerze, wpadają w pieszych i dotkliwie ich ranią. Niemało mogą nas kosztować zniszczone przedmioty, np. laptop, okulary, ubranie itp. Sytuacja będzie wyglądać bardziej dramatycznie, jeśli okaże się, że doszło do poważnego uszkodzenia ciała uczestnika kolizji, i niezbędne jest długie i kosztowne leczenie. Z analogiczną sytuacją możemy mieć do czynienia podczas urlopu na nartach. Jeśli nasza pociecha w kogoś uderzy i spowoduje dotkliwie złamanie, to za koszty leczenia poszkodowanego przyjdzie zapłacić rodzicom.

Oferta skrojona na miarę
Dziś już większość firm ubezpieczeniowych ma w swojej ofercie produkty, których celem jest ochrona przed ewentualnymi wypadkami spowodowanymi przez nasze dzieci. Jednak bardzo ważne jest to, by dokładnie zapoznać się z zakresem proponowanej ochrony. Koszty takiego ubezpieczenia nie muszą być wysokie, a często są częścią innego pakietu.

– Wszystko zależy od zakresu i sumy ubezpieczenia. Ponadto warto zwrócić uwagę, że dość często ubezpieczenie OC może być częścią innego typu ochrony, np. ubezpieczenia mieszkania. Wówczas płacimy np. 200-300 zł za ubezpieczenie mieszkania, którego częścią jest także OC w życiu prywatnym – wyjaśnia Marcin Tarczyński z PIU.

Zależnie od wybranego pakietu suma gwarancyjna dla tego typu ubezpieczenia może wynieść od kilkudziesięciu tysięcy nawet do kilku milionów złotych.

– W ERGO Hestii oferujemy ubezpieczenie OC w życiu prywatnym, którego suma gwarancyjna wynosi od 100 tysięcy do nawet 2 milionów złotych. Składki zaczynają się już od kilkudziesięciu złotych, za to ochrona może się przydać w wielu różnych sytuacjach. Ubezpieczenie chroni naszych klientów w momencie, gdy wyrządzą szkodę innej osobie. Przykłady można mnożyć: zalanie mieszkania sąsiada, zniszczenie towaru w sklepie. Dodatkowo na ochronę możemy liczyć również w przypadku strat spowodowanych przez nasze dzieci, zwierzęta, a nawet pomoc domową. Można powiedzieć, że ubezpieczenie rozwiązuje potencjalne problemy w razie, gdy będziemy sprawcami zdarzenia i ktoś inny dozna przez nas straty. Co ważne ubezpieczenie działa nie tylko w Polsce – obowiązuje na całym świecie – mówi Kamila Lewnau, Zastępca Dyrektora Biura Ubezpieczeń Indywidualnych w ERGO Hestia.

Zwracaj uwagę na zakres ubezpieczenia
Pamiętaj, że przy wyborze ubezpieczenia OC warto dokładnie sprawdzić, co wchodzi w skład oferty, zaczynając od zakresu ubezpieczenia i obszaru, na którym obowiązuje. Istotna dla klientów powinna być również suma gwarancyjna określająca limit, do którego nie będziemy musieli partycypować w ewentualnych kosztach. Równie ważne jest to, by ubezpieczenie obowiązywało od jak najniższej kwoty ewentualnego zadośćuczynienia. Niektórzy ubezpieczyciele odmawiają wypłaty odszkodowań, jeśli ich wysokość jest poniżej poziomu określonego w warunkach umowy. W takiej sytuacji musimy zapłacić z własnej kieszeni. W przypadku zakupu OC w życiu prywatnym należy upewnić się, czy ubezpieczenie obejmuje ochroną wszystkich członków rodziny, a może nawet posiadane zwierzęta.

Poleć ten artykuł znajomym:
Udostępnij Tweetnij Wykop