Autocasco w wersji dla oszczędnych. Czy to się opłaca?

Autocasco w wersji dla oszczędnych. Czy to się opłaca?
Źródło: Monika Rosmanowska 10 marca 2017

Ubezpieczenie Autocasco może odstraszać ceną, szczególnie młodych kierowców, którzy nie mają jeszcze zniżek. Ale za dodatkowe ubezpieczenie można zapłacić mniej, nie rezygnując z ochrony.

Niska cena, mały zakres

Ubezpieczenie Autocasco jest dobrowolne i nie ma przepisów, które określałyby standardowy zakres takiej polisy. Każdy zakład ubezpieczeń posiada inną ofertę a nawet warianty tego ubezpieczenia. W pełnej wersji AC powinno chronić przed kradzieżą auta, częściowym lub całkowitym jego zniszczeniem, a bardziej kompleksowa oferta oznacza m.in. holowanie, możliwość skorzystania z samochodu zastępczego czy uruchomienie pojazdu, gdy wyładuje się akumulator.

Dostępne na rynku polisy AC mogą mieć wiele wariantów. Ograniczony, gdy np. odszkodowanie zostanie wypłacone tylko w przypadku pożaru pojazdu, lub bardzo szeroki, obejmujący ochroną od niemal wszystkich ryzyk (tzw. ubezpieczenie all risk). Te najtańsze polisy AC przewidują również procentowy udział właściciela w kosztach naprawy, czyli tzw. udział własny.

Jeżeli planujemy wyjazd samochodem za granicę, warto też sprawdzić, czy ochrona ubezpieczeniowa działa na terytorium kraju, do którego się udajemy, i państw, przez które przejeżdżamy. To wbrew pozorom nie zawsze musi być oczywiste.

– Przy wyborze ubezpieczenia AC nie można kierować się wyłącznie jego ceną. Najważniejszy jest zakres ubezpieczenia, a więc określenie sytuacji, w których ubezpieczyciel wypłaci nam odszkodowanie, oraz katalog wyłączeń odpowiedzialności, tj. kiedy będzie miał prawo odmówić wypłaty – zwraca uwagę Małgorzata Więcko, starsza specjalistka w Biurze Rzecznika Finansowego.

A może minicasco?

Autocasco najtaniej kupimy w pakiecie z OC, ale gdy wciąż jest to dla nas cena zaporowa – szczególnie gdy nie mamy żadnych zniżek – możemy się zdecydować na tańsze ubezpieczenie, np. na tzw. minicasco (w zależności od towarzystwa stosuje się różne nazwy tej polisy).

Od AC odróżnia tę ofertę zdecydowanie niższa cena, ale też okrojony zakres ochrony. Autocasco to osobny produkt, a minicasco – najczęściej dodatek do OC, który w większości dostępnych ofert nie buduje historii posiadania polisy AC, a co za tym idzie, nie ma wpływu na późniejsze ewentualne zniżki.

Wyjątkiem jest tu You Can Drive ERGO Hestii, które honoruje bezszkodową jazdę w ramach minicasco przy naliczaniu późniejszych zniżek w AC.

– Dzięki posiadaniu ubezpieczenia „od utraty pojazdu” klienci budują swoją historię ubezpieczenia i zyskują dodatkowe zniżki w przypadku ubezpieczenia kolejnego pojazdu w zakresie pełnego AC, a sam fakt zakupu ubezpieczenia jest przekazywany do bazy Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego, czyli instytucji, która zabezpiecza interesy ubezpieczonych – zapewnia Łukasz Łodziana, ekspert ds. ubezpieczeń komunikacyjnych w ERGO Hestii.

Oferta każdego ubezpieczyciela wygląda nieco inaczej. Minicasco oferowane np. przez przywoływaną już ERGO Hestię obejmuje swoją ochroną samochód wraz z wyposażeniem w zakresie tych samych szkód, jak w przypadku AC. Nie jest to jednak powszechna praktyka wśród ubezpieczycieli.

– Ubezpieczenie to chroni od wszystkich standardowych zdarzeń, tj. zderzenia się pojazdów, pożaru, uderzenia w zwierzynę, oraz tych w wyniku których doszło do poważnego uszkodzenia. Ochrona działa również w przypadku kradzieży – wylicza Łukasz Łodziana.

Jedyna różnica pomiędzy ofertą mini a AC jest taka, że odszkodowanie w tym pierwszym przypadku wypłacane jest tylko wtedy, gdy dochodzi do szkody całkowitej, a więc pojazd zostaje skradziony lub jego uszkodzenie powoduje szkody przekraczające 70 proc. wartości rynkowej auta. W innych sytuacjach samochód trzeba naprawić na własny koszt.

Bardzo często minicasco obejmuje także tylko te zdarzenia, do których doszło na terenie Polski, nie zawiera również assistance. Towarzystwa dokładnie określają, kiedy nie poniosą odpowiedzialności za uszkodzenia. Jednym z takich wyłączeń jest np. uszkodzenie powstałe na skutek kolizji z winy innego kierowcy. Wówczas odszkodowanie zostanie nam wypłacone z jego OC.

Minicasco to dobre rozwiązanie dla tych, którzy rzadko korzystają z samochodu i pokonują krótkie trasy. Przy niewielkim ryzyku szkód ochrona nie musi być bardzo szeroka.

Minicasco jest też przydatne w przypadku kradzieży, zwłaszcza jeśli posiadany przez nas model auta cieszy się dużym zainteresowaniem złodziei.

– Produkt dedykowany jest nawet 18-letnim pojazdom o ładowności do 3 ton, w tym również motocyklom. Ponad dwukrotnie niższa – w porównaniu z pełnym AC – cena pozwala na zakup ubezpieczenia minicasco przez osoby, które dotychczas kupowały jedynie podstawową ochronę w postaci obowiązkowego OC – mówi Łukasz Łodziana. Marka You Can Drive ERGO Hestii kierowana jest jednak tylko do osób poniżej 30. roku życia.

Czasem wystarczy assistance

Przydatną opcją dla kierowców – szczególnie tych, którzy dużo podróżują – jest rozszerzenie pakietu OC o assistance.

– Szczególnie przy poważniejszej stłuczce czy awarii. Warto jednak sprawdzić, czy umowa obejmuje przypadki awarii w samochodach starszych niż dziesięcioletnie. To także możliwość, która sprawdza się, gdy trzeba uruchomić samochód stojący przed domem czy zmienić koło – zwraca uwagę Marcin Jaworski, ekspert ds. komunikacji i edukacji w Biurze Rzecznika Finansowego.

Programy assistance cieszą się coraz większą popularnością. Firma Europ Assistance Polska, dostawca tego rodzaju usług, w 2016 roku odnotowała wzrost zgłoszeń o 20 proc. w stosunku do roku poprzedniego. 65 proc. wszystkich spraw dotyczyło kwestii związanych z awarią samochodu. Najwięcej, bo aż 61 proc., wymagało holowania. Niemal co piąty kierowca dzięki dodatkowej ochronie skorzystał z auta zastępczego.

Poleć ten artykuł znajomym:
Udostępnij Tweetnij Wykop