Polscy kierowcy płacą za ubezpieczenie OC prawie najmniej w całej Europie

Polscy kierowcy płacą za ubezpieczenie OC prawie najmniej w całej Europie
Źródło: Agnieszka Pruszkowska-Jarosz 16 marca 2017

Z najnowszego raportu organizacji Insurance Europe o kondycji ubezpieczeń OC na Starym Kontynencie, wynika, że polscy kierowcy płacą jedną z niższych stawek ubezpieczeń. Czy to oznacza, że będzie drożej?

W Europie składki za polisę OC od wielu lat utrzymują się na podobnym poziomie, a ich średnia waha się w granicach 200 euro. Najwięcej płacą mieszkańcy bogatych państw – Szwajcarzy, Duńczycy, Belgowie, Austriacy, Niemcy i Francuzi. Jednak warto podkreślić, że porównując je do comiesięcznych zarobków, nie są one obciążeniem dla ich domowego budżetu.

Polscy kierowcy wydawali co roku na OC średnio 130 euro – to 44 proc. średniej ceny we wszystkich krajach Unii Europejskiej.

Składka procentowo

Wysokość średnich składek w Europie jest różna i wynosi od 49 euro (Węgry) do 510 euro (Szwajcaria). Składki w Polsce nie należą do wysokich. Pod tym względem wyprzedzamy jedynie Czechy, Węgry, Rumunię, Słowację, Bułgarię, Litwę i Łotwę. Porównywalne do naszych są składki w Estonii i Grecji. Dotychczas płaciliśmy jedne z najniższych składek w Europie, a co za tym idzie, otrzymywaliśmy jedne z najniższych odszkodowań. W ostatnim czasie na rynku ubezpieczeń nastąpiło wiele zmian, których efektem były podwyżki cen polis. Jednak nawet po podniesieniu cen ubezpieczeń OC mieścimy się w grupie państw z najniższą składką za ochronę w tym zakresie.

Jak wynika z raportu, różnice między składkami poszczególnych krajów są znaczące. Chodzi nie tylko o ceny polis, ale także wysokość zarobków.

Jak więc ceny polis wyglądają w ujęciu procentowym, gdy weźmiemy pod uwagę ten aspekt? Stosunek procentowy składki za ubezpieczenie OC do wynagrodzenia wynosi w naszym kraju 9,7 proc. Zdecydowanie gorzej jest we Francji - 10,1 proc. pensji, w Czechach, stosunek ten wynosi 12,7 proc., w Słowenii 12,5 proc., na Słowacji 9,9 proc. Stosunkowo najmniejszą składkę w korelacji z wynagrodzeniami płacą Węgrzy – 5,8 proc., największą zaś Bułgarzy – 16,9 proc.

Suma wszystkich rodzajów ubezpieczeń w krajach Unii Europejskiej w 2014 roku wyniosła blisko 1,1 biliona euro i wzrosła o 3,5 proc. względem roku 2013 – czytamy w raporcie Polskiej Izby Ubezpieczeń z 2015 roku.

Spadek sumy wyżej wspomnianych składek polskiego rynku ubezpieczeniowego w 2014 roku, liczony w walucie lokalnej, należał do najwyższych w UE i wynosił 5,1 proc. względem roku poprzedniego. Polska ze składką 13,1 mld euro w 2014 roku stanowiła 1,2 proc. rynku unijnego i zajmowała 13. miejsce. Nominalnie było to więcej niż w Irlandii, lecz mniej niż w Portugalii.

Warto zaznaczyć, że udział w ubezpieczeniach zdrowotnych w Polsce wyniósł 47,8 proc., natomiast udział ubezpieczeń komunikacyjnych i rzeczowych 69,7 proc.

W 2014 roku pośród dominujących krajów największe wzrosty składek względem roku poprzedniego, liczone w walutach lokalnych, osiągnęły: Włochy (20,6 proc.), Szwecja (22,4 proc.) i Francja (6,0 proc.). W tym samym okresie spadki odnotowało osiem krajów, w tym: Wielka Brytania o 9,5 proc., Holandia o 2,2 proc. oraz Hiszpania o 1,5 proc.

Różnica w cenach – skąd się bierze?

Skąd taka różnica w cenie składek w poszczególnych państwach? Ma na to wpływ wiele czynników. Zgodnie z raportem European Motor Insurance Markets z listopada 2015 wyróżnia się sześć elementów, które decydują o wysokości polisy.

Pierwszy z nich to regulacje wewnętrzne – w tym przypadku chodzi o przepisy prawne na poziomie państwowym dotyczące reguł ustalania odpowiedzialności, rodzajów odpowiedzialności oraz procedury odszkodowawczej.

Drugi element to bezpieczeństwo drogowe. Według raportu opublikowanego przez Komisję Europejską w 2016 roku – polskie drogi należą wciąż do jednych z najniebezpieczniejszych w Europie. W 2015 roku w naszym kraju odnotowano 77 zgonów na milion mieszkańców, w 2014 roku 84, a siedem lat temu aż 102 zgony. Tymczasem średni współczynnik dla Europy to 51,5. Jak informuje Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego tylko w 2015 roku na unijnych drogach poważne obrażenia odniosło także 135 tys. osób.

Według szacunków – tylko w 2015 roku - koszty powrotu do zdrowia poszkodowanych, szkody materialne, a także zadośćuczynienia i odszkodowania związane ze śmiercią w wypadku wyniosły w Europie co najmniej 100 mld euro. Najmniej przypadków śmiertelnych, bo „tylko” 30 na milion mieszkańców odnotowano w Wielkiej Brytanii, Szwecji oraz Holandii. Polska niestety znajduje się w czołówce państw, gdzie śmiertelność na drogach jest najwyższa. Podobnie jest w Rumunii, na Łotwie czy w Bułgarii.

Trzecim elementem, który ma wpływ na wysokość stawki, są oszustwa ubezpieczeniowe. Według najnowszego raportu Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU) w 2015 roku firmy ubezpieczeniowe odnotowały ponad 13 tys. wszystkich czynów przestępczych na kwotę ponad 179 mln zł, z czego 9 tys. na kwotę 112 mln dotyczyło wyłudzeń tylko z OC.

Kolejnymi czynnikami branymi pod uwagę są koszty likwidacji szkód, podatki obciążające ubezpieczycieli, a także udział nieubezpieczonych pojazdów w stosunku do wszystkich poruszających się po danym kraju.

Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny szacuje, że w Polsce liczba nieubezpieczonych pojazdów w zakresie komunikacyjnego OC wyniosła około 150 tysięcy.

Mała składka, małe odszkodowanie

Jak mówią specjaliści – im mniej płacimy, tym mniejsze odszkodowanie dostaniemy. W 2013 roku wysokość wypłaconych odszkodowań w przeliczeniu na jednego mieszkańca Europy wyniosła średnio 60 euro. Wówczas Polska znalazła się w gronie państw z najniższymi wskaźnikami wypłaconych odszkodowań. W tym czasie przeanalizowano 25 innych europejskich państw i niższe stawki zanotowano tylko w Bułgarii, na Łotwie i Węgrzech. Tam na jednego mieszkańca przypadało zaledwie 49 euro odszkodowania. Dla porównania – w tym czasie w Danii, gdzie kierowcy płacili wysokie ceny za polisy, wskaźnik wyniósł 359 euro.

– Za średnią cenę polisy kupujemy ochronę od szkód, które możemy wyrządzić innym na ponad 6 milionów euro – zaznacza rzecznik ERGO Hestia Arkadiusz Bruliński. – Zgodnie z decyzją Komisji Europejskiej odszkodowanie za szkody osobowe będące wynikiem jednego zdarzenia może wynieść maksymalnie 6,07 mln euro, natomiast limit w ramach szkód materialnych został ustalony na 1,22 mln euro na jedno zdarzenie  – wylicza.

Nie dziwi więc fakt, że polskie firmy w 2015 roku zanotowały ponad 1 mld zł strat z tytułu polis OC komunikacyjnego. Złożyły się na to nie tylko bardzo wysokie odszkodowania, ale także wyłudzenia, wprowadzenie nowych przepisów czy wytycznych. Znaczny udział w powstaniu dziury miała wojna cenowa między ubezpieczycielami.

Udział w niej brali praktycznie wszyscy ubezpieczyciele. Ceny pozostawały przez lata na w miarę stałym poziomie, jednak w tym samym czasie wysokość wypłacanych odszkodowań wzrosła o kilkadziesiąt procent. Dziś niektórych ubezpieczycieli, zwłaszcza tych specjalizujących się w ubezpieczeniach komunikacyjnych, już nie ma na rynku. Ci, którzy postawili w tym czasie na rentowność w ubezpieczeniach innych ryzyk, mogli nadal się rozwijać i próbowali sprostać coraz wyższym wymaganiom klientów.

Do nich należy m.in. ERGO Hestia, od lat znajdująca się na podium pod względem udziału w rynku polskich ubezpieczeń. Firma w ostatnich latach uzyskiwała najniższy wskaźnik reklamacji w rankingach Rzecznika Finansowego, dzięki ostałemu ponoszeniu jakości i standardów  obsługi. Firma jako pierwszy i wciąż jedyny na rynku ubezpieczyciel powołała instytucję Rzecznika Klienta, który w ciągu pierwszych 18 miesięcy pracy pomógł w rozwiązaniu 5700 spraw. Co piąte zgłoszenie szkody przez klientów ERGO Hestii jest załatwiane w sposób uproszczony, czyli już podczas telefonicznego zgłoszenia. ERGO Hestia stworzyła też sieć blisko 200 likwidatorów mobilnych. W trakcie bezpośrednich spotkań z klientami – najczęściej bezpośrednio na miejscu zderzenia czy powstania innej szkody – mogą oni od ręki podjąć decyzję o wypłacie odszkodowania. Dzieje się tak już w co trzecim zgłoszonym przypadku, co znacznie upraszcza i skraca proces likwidacji szkody.

- W ostatnich latach oczekiwania i świadomość ubezpieczeniowa klientów zdecydowanie wzrosły. Najlepszym tego przykładem jest chociażby fakt, że aż 58 razy częściej niż w 2010 roku korzystają oni z możliwości wynajęcia auta zastępczego na czas naprawy – dodaje rzecznik ERGO Hestii Arkadiusz Bruliński. A to oczywiście również wpływa na cenę polisy dla wszystkich klientów.

 

Poleć ten artykuł znajomym:
Udostępnij Tweetnij Wykop