OC droższe, odszkodowania, jakie trafiają do ubezpieczonych jeszcze wyższe

OC droższe, odszkodowania, jakie trafiają do ubezpieczonych jeszcze wyższe
Źródło: Agnieszka Pruszkowska-Jarosz 1 marca 2017

Kierowcy coraz więcej płacą za ubezpieczenie OC. Przyczyną tego jest m.in. trwający od kilku lat wzrost wartości wypłacanych im odszkodowań. Czy to oznacza, że będziemy płacili jeszcze więcej ?

W 2016 roku kierowcy zapłacili niemal 8 mld zł za ubezpieczenia. Wydaje się, że to astronomiczna kwota, a jednak firmy ubezpieczeniowe po raz ostatni odnotowały zyski, sprzedając ubezpieczenia komunikacyjne w 2006 roku! Potem było już tylko gorzej. Rok 2015 był rekordowy pod względem strat. Pojawił się bowiem deficyt w wysokości ponad 1 mld zł. Ubiegły rok też nie napawał optymizmem. W pierwszym półroczu firmy dopłaciły do polis ok. 600 mln złotych, mimo że sprzedały ich za ok. 5 mld złotych, czyli o 1 mld zł więcej niż w 2015 roku.

Za ubezpieczenie OC płacimy coraz więcej

Od ubiegłego roku składka za OC wzrosła średnio o 49 proc. Skąd tak duża podwyżka?

Jak wyjaśnia Polska Izba Ubezpieczeń (PIU) - zasadniczą przyczyną wzrostu cen jest znaczący i trwający od kilku lat wzrost wartości wypłacanych odszkodowań i świadczeń na rzecz osób poszkodowanych i ich rodzin w wypadkach. Podwyżka cen OC to także efekt nowych regulacji prawnych, orzecznictwa sądowego, podatku bankowego czy wytycznych Komisji Nadzoru Finansowego (KNF).

Wpływ na wzrost stawki miała też konkurencja na rynku i trwająca od lat wojna cenowa. Jednym z jej powodów było wejście na rynek firm sprzedających ubezpieczenia na odległość. By przyciągnąć klienta, oferowały tak niskie składki, że opłacone ubezpieczenie miało niewiele wspólnego z faktycznym ryzykiem, jakie ponosi ubezpieczyciel.

- Ustalając wysokość składek, ubezpieczyciel kieruje się zasadą rentowności portfela – mówi Łukasz Łodziana, ekspert ds. ubezpieczeń komunikacyjnych w ERGO Hestii. – Musimy pamiętać, że składki są podstawą funduszu budowanego przez klientów i przeznaczonego na ich przyszłe wypłaty odszkodowań. Aby zapewnić klientom wysoką jakość likwidacji szkód, cena ubezpieczenia musi być adekwatna do liczby i wysokości szkód. Dzięki prowadzeniu racjonalnej polityki cenowej podnosimy ceny stopniowo, reagując na wzrosty wartości wypłacanych odszkodowań, które w ostatnich latach rosną lawinowo.

Ubezpieczyciel zapewnia, że chcąc zminimalizować koszt ubezpieczenia, jednocześnie nie ograniczając zakresu ochrony, ERGO Hestia oferuje korzystne ceny w ramach kompleksowego ubezpieczenia np. samochodu, domu, wyjazdu czy działalności gospodarczej.

- Już przy podejmowaniu decyzji o zakupie samochodu powinniśmy pamiętać, że jednym z kosztów jego utrzymania jest ubezpieczenie. Warto rozważyć kupno pojazdu o mniejszej pojemności silnika czy też wybrać markę, która nie jest kojarzona z kierowcami preferującymi agresywny styl jazdy – mówi Łukasz Łodziana. - Oczywiście kluczowe jest to jak zachowujemy się na drogach. Gdy jeździmy rozważniej, powodujemy mniej szkód i w konsekwencji zapłacimy niższą składkę za ubezpieczenie. Wybierając nawet podstawowe OC, warto kierować się jakością obsługi, bo dzięki Bezpośredniej Likwidacji Szkód (BLS), w przypadku gdy ktoś nam uszkodzi auto, będziemy mogli likwidować szkodę u swojego ubezpieczyciela.

Zastanawiając się nad szeroką ochroną auta i pasażerów, warto rozważyć zakup ubezpieczenia All Risk. Zabezpieczy to nas od wszystkich szkód i zdarzeń, które nie są wyłączone w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia (OWU). W tym wariancie ERGO Hestia oferuje między innymi jeden z największych na rynku limitów kilometrowych holowania czy telefonicznego asystenta prawnego. W przypadku ograniczonego budżetu agent może zaproponować klientowi zakres ochrony dopasowany do jego możliwości, np. AC w przypadku poważnych szkód oraz assistance w przypadku kolizji.

Rekordowe odszkodowania

Jak już wspomnieliśmy, główną pozycję w kosztach zakładów ubezpieczeń stanowią koszty związane z wypłatą odszkodowań – tak wynika z „Raportu o stanie sektora ubezpieczeń w I półroczu 2016 roku” przygotowanego przez KNF. W tym czasie ubezpieczyciele wypłacili 27 mld zł odszkodowań i świadczeń na rzecz osób poszkodowanych i pozostałych klientów. To o 4,4 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2015 roku. Największa wypłacona kwota odszkodowania oraz zadośćuczynienia za wypadek samochodowy wyniosła blisko 3 mln zł.

W 2016 roku Sąd Najwyższy uznał leczenie i rehabilitację poszkodowanego w wypadku w prywatnych klinikach na koszt ubezpieczyciela za zasadne i dodatkowo poszerzył krąg osób, które mogą domagać się zadośćuczynienia, jeśli ich najbliżsi doznali w wypadkach najcięższych obrażeń ciała.

Drugą ważną zmianą jest interpretacja Sądu Najwyższego z 2010 roku, w której stwierdzono, że rodziny ofiar wypadków mogą ubiegać się o zadośćuczynienie za zdarzenia, które miały miejsce przed nowelizacją kodeksu cywilnego, czyli przed 2 sierpnia 2008 roku. Oznacza to, że kierowcy w aktualnej składce za ubezpieczenie OC płacą za koszty zdarzeń sprzed lat. Jest to dość powszechna praktyka. Zgodnie z danymi Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego za 2015 rok, aż 55 proc. wypłaconych świadczeń osobowych dotyczyło właśnie wypadków sprzed wielu lat.

Ale to nie wszystko. Jak informuje PIU, jeszcze kilkanaście lat temu szkody osobowe stanowiły kilkanaście procent łącznej wartości odszkodowań. Dziś jest to ponad 20 proc., czyli trend jest wzrostowy. Jednocześnie Komisja Europejska zwiększyła wysokość sum gwarancyjnych w obowiązkowych ubezpieczeniach komunikacyjnych OC na 2017 rok. W przypadku szkody na osobie maksymalna suma gwarancyjna na jednego poszkodowanego w zdarzeniu drogowym wynosi już 6,07 mln euro. W przypadku szkody materialnej kwotę tę podwyższono do 1,2 mln euro na jedno zdarzenie szkodowe, niezależnie od liczby poszkodowanych.

Auta coraz lepsze i droższe

Na ceny polis znacząco wpływa również to, czym jeździmy. Im nowsze auto, tym droższa jego naprawa, części, itp. A Polacy coraz częściej decydują się na zakup nowych pojazdów. Tylko w 2015 roku zarejestrowali 475 935 nowych samochodów osobowych i dostawczych.

Jednocześnie na polski rynek trafia zza granicy mnóstwo używanych aut. Jak wynika z danych Instytutu Samar, w ubiegłym roku było ich ponad milion. Import był o 20 proc. większy niż w 2015 roku i jednocześnie największy od momentu wejścia Polski do UE.

Jak wynika z ubiegłorocznego raportu Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego średni wiek samochodu na polskich drogach to ponad 13 lat.

Auta 4-letnie i młodsze stanowiły pod koniec 2015 roku 10 proc. parku pojazdów. Samochody mające 5-10 lat stanowiły 21 proc., zaś auta w granicach 11-20 lat – 56 proc.

Im więcej samochodów na drogach, tym większe prawdopodobieństwo, że będziemy musieli skorzystać z polisy OC. Katalog szkód, które są pokrywane z tego ubezpieczenia, jest coraz szerszy. KNF nałożyła na ubezpieczycieli 21 różnorodnych zaleceń, w których znajdują się m.in. pokrycie w ramach odszkodowania z ubezpieczenia OC sprawcy kosztu wynajmu auta zastępczego – również w przypadku osób prywatnych; ponadto wycena części – zarówno w przypadku szkody całkowitej, jak i częściowej – ma być taka sama.

Wprowadzona została tzw. bezpośrednia likwidacja szkód, czyli rozwiązanie polegające na możliwości likwidacji szkody u swojego ubezpieczyciela, który z kolei załatwia wszystkie formalności z ubezpieczycielem sprawcy. Oznacza to, że wszystkie firmy muszą stosować podobne kryteria wyceny szkód. Dodatkowo klienci kupując ubezpieczenie OC, dotychczas kierowali się przede wszystkim ceną. Po wprowadzeniu bezpośredniej likwidacji szkód coraz więcej kierowców pyta agentów o sprawność likwidacji i standard obsługi.

Nie płacimy najmniej, ale wciąż płacimy mało

Pod koniec ubiegłego roku organizacja Insurance Europe opublikowała raport o kondycji OC w Europie. Wynika z niego, że Polska ma jedno z tańszych ubezpieczeń na Starym Kontynencie. Polscy kierowcy płacili w 2015 roku za OC średnio 80 euro, czyli tylko 44 proc. średniej ceny we wszystkich krajach UE. Skąd taka różnica w cenie polis w poszczególnych krajach? Ma na to wpływ wiele czynników – choćby koszty likwidacji szkód, oszustwa ubezpieczeniowe, podatki obciążające ubezpieczycieli czy udział nieubezpieczonych pojazdów w stosunku do wszystkich poruszających się po danym kraju czy bezpieczeństwo drogowe (np. współczynnik zgonów w wypadkach samochodowych na 1 mln mieszkańców, a nawet ukształtowanie terenu i klimat).

Jak mówi najnowszy raport PIU – Polska jest jednym z krajów, gdzie śmiertelność wśród ofiar jest największa. Nasz kraj wyprzedzają jedynie Litwa i Rumunia. Przypomnieć też należy, że jeszcze w 2011 roku Polska zajmowała pierwsze miejsce w Europie w tym niechlubnym rankingu.

Wysokość średnich składek w Europie jest różna i wynosi od 49 euro (Węgry) do 510 euro (Szwajcaria). Składki w Polsce nie należą do wysokich. Pod tym względem wyprzedzamy jedynie Czechy, Węgry, Rumunię, Słowację, Bułgarię, Litwę i Łotwę. Porównywalne do naszych są też ceny polis w Estonii i Grecji.

A jak ceny ubezpieczeń wyglądają na tle naszych zarobków? Stosunek procentowy składki do wynagrodzenia wynosi u nas 9,7 proc. Podczas gdy w Niemczech 9,5 proc., we Francji 10,1 proc., Słowenii 12,5 proc., Czechach 12,7 proc., Słowacji 9,9 proc. Najmniejszą składkę płacą Węgrzy – 5,8 proc. pensji, największą zaś Bułgarzy – 16,9 proc.

Czy będzie jeszcze drożej?

Niestety, jak twierdzą eksperci, wysokość przyszłych stawek za ubezpieczenie OC może jeszcze wzrosnąć, choć już nie tak drastycznie. Powodem może być zapowiadany powrót do tzw. podatku Religi. To właśnie z tej dodatkowej składki mają być pokrywane koszty leczenia ofiar wypadków.

Według zapewnień ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła – podatek ma być wprowadzony w 2017 roku, tyle tylko, że niższy niż pierwotnie zakładano. Resort zapowiedział, że będzie to 6 proc., a nie 12 proc. – z każdej wpłaconej składki OC.

Jak jednak mówią specjaliści, to nie podatek sam w sobie spowodowałby wzrost cen ubezpieczenia OC. Rosną bowiem koszty związane z obsługą ubezpieczeń i to również może spowodować wzrost cen polis.

Poleć ten artykuł znajomym:
Udostępnij Tweetnij Wykop