Nie uwierzysz, ile osób składa się na jedno odszkodowanie?

Nie uwierzysz, ile osób składa się na jedno odszkodowanie?
Źródło: Agnieszka Pruszkowska-Jarosz 1 marca 2017

Jedno z największych odszkodowań, jakie firma ubezpieczeniowa wypłaciła z OC komunikacyjnego to 3 mln zł. Przyjmując średnią stawkę za polisę – wówczas wynoszącą ok. 400 zł – na jedno odszkodowanie złożyło się 7,5 tys. kierowców!   

Z roku na rok rosną sumy wydawane na odszkodowania i świadczenia z tytułu ubezpieczeń OC pojazdów. Z „Raportu o stanie sektora ubezpieczeń w I półroczu 2016 roku” przygotowanego przez Komisję Nadzoru Finansowego wynika, że w tym czasie polscy ubezpieczyciele wypłacili 27 mld zł odszkodowań i świadczeń na rzecz osób poszkodowanych i pozostałych klientów.

Dla porównania, w całym 2015 roku kwota ta wyniosła - 15,5 mld zł z tytułu odszkodowań i świadczeń z ubezpieczeń majątkowych. Średnie wypłacone odszkodowanie oscylowało w granicach 14 tys. zł. Przyjmując, że cena ubezpieczenia OC wahała się w danym okresie w granicy 552 zł, to na jedno odszkodowanie składało się ponad 25 kierowców!

Efekt? Towarzystwa ubezpieczeniowe zanotowały gigantyczną stratę w wysokości ponad 1 mld zł, bo do każdego 100 zł wydanego przez kierowcę na polisę ubezpieczyciele dopłacali kilkanaście złotych.

Co dzieje się z naszą składką

Każda wpłata dokonana przez kierowcę na ubezpieczenie OC wpływa do wspólnego funduszu ubezpieczeniowego. I właśnie z niego wypłacane są odszkodowania, pokrywane są koszty leczenia itp. Im więcej firmy ubezpieczeniowe wydadzą na obowiązkowe wypłaty dla poszkodowanych, tym mniej zostanie we wspólnej kasie. W skrajnych przypadkach nie zostanie nic. Z wyliczeń Komisji Nadzoru Finansowego wynika, że z naszych składek pobieranych jest sześć różnych opłat. Z każdych 100 złotych na likwidację szkód przeznaczonych jest 79 zł, na pokrycie kosztów akwizycji (są to przede wszystkim koszty prowizji agencyjnej) idzie 14,5 zł. Kolejne 11,5 zł przeznaczane jest na tzw. koszty administracyjne – a dokładnie na funkcjonowanie zakładów ubezpieczeń, 14,5 zł przekazywane jest do NFZ.

Łatwo więc policzyć, że koszty przewyższają wspomniane 100 zł. A to oznacza, że brakującą kwotę w wysokości 20 zł dopłacają same zakłady ubezpieczeń. Skąd pochodzą te pieniądze?
To przychody z lokat (4,5 zł), pozostałe przychody ubezpieczycieli (1 zł) oraz pieniądze od asekuratora (2,5 zł). Jednak do pokrycia strat, wciąż brakuje aż 11,5 złotego od każdych 100 złotych składki.

Wypadków mniej, odszkodowań więcej

Gigantyczne odszkodowania okazały się jedną z głównych przyczyn, dla których powstał ogromny deficyt w budżetach towarzystw.

W ostatnich latach jedno z największych odszkodowań wypłaciła klientowi ERGO Hestia. Razem z zadośćuczynieniem było to w sumie 2,5 mln złotych.

– Dzięki tym środkom poszkodowany przez kierowcę ubezpieczonego w ERGO Hestii wrócił do samodzielności. Po kliku operacjach i wielomiesięcznej rehabilitacji z użyciem najnowszych technologii i najlepszych specjalistów wrócił do swoich pasji, do swojego zawodu i daje siłę innym w walce o realizację marzeń oraz pokonywanie barier – mówi Arkadiusz Bruliński, rzecznik prasowy ERGO Hestii. Dodaje, że koszty leczenia i rehabilitacji osób po wypadkach rosną najszybciej. Na przestrzeni ostatnich sześciu lat średnia kwota wypłacana poszkodowanym za szkody osobowe podwoiła się. – ERGO Hestia w tym obszarze dzięki współpracy z Centrum Pomocy Osobom Poszkodowanym jest liderem opieki nad poszkodowanymi w wypadkach – dodaje.

Podkreśla jednocześnie, że w odniesieniu do 2015 w ubiegłym roku liczba szkód zwiększyła się o 10 proc. Jednak suma odszkodowań w porównaniu np. do 2010 roku wzrosła już o ponad 60 proc. Oznacza to, że średnio na jedno odszkodowanie przypada dziś o 45 proc. większa suma niż jeszcze siedem lat temu. Tymczasem ceny polis przez wiele lat utrzymywane były na tym samym poziomie.

Mimo tego rekordowe odszkodowania w Polsce nie są już dziś rzadkością.
W ostatnich latach sąd zasądził m.in. 3 mln złotych dla kobiety, która została ranna w katastrofie polskiego autokaru w Grenoble – obrażenia kręgosłupa spowodowały, że porusza się na wózku inwalidzkim.

Kolejne 2,5 mln złotych odszkodowania oraz 12,3 tys. złotych renty otrzymała kobieta, sparaliżowana na skutek obrażeń poniesionych w wypadku samochodowym. Auto prowadził mąż.

Ponad 1,4 mln złotych odszkodowania i również 11 tys. złotych renty przyznano 4,5-letniemu dziecku, które na skutek wypadku samochodowego doznało obrażeń powodujących niedowład kończyn i niewydolność oddechową.

Za zniszczone rzeczy i straty moralne

Na co jeszcze przeznaczane są pieniądze z obowiązkowej składki na ubezpieczenie OC? Wachlarz roszczeń majątkowych klientów jest spory – prócz tych oczywistych odszkodowań dotyczących naprawy pojazdu, ewentualnie jego holowania czy wynajmu samochodu zastępczego, klienci domagają się zwrotu wydatków za postój auta na płatnym parkingu, zwrotu kosztów za dokonanie obowiązkowego badania technicznego czy wydania policyjnej notatki.

Żądają także wyrównania utraty wartości handlowej pojazdu, który ucierpiał podczas zdarzenia, a także odszkodowania za zniszczone przedmioty znajdujące się w czasie wypadku w samochodzie np. telefon, laptop, zegarek a nawet odzież.

To nie wszystko. Jeśli w trakcie wypadku doszło do uszkodzenia ciała i rozstroju zdrowia, poszkodowani często występują z roszczeniem zadośćuczynienia za ból i cierpienie, a także o odszkodowanie za uszczerbek na zdrowiu. W niektórych przypadkach mogą ubiegać się nawet o zwrot za dojazdy do placówek medycznych i utracone w wyniku zwolnienia lekarskiego dochody.

- W OC nie ma zamkniętego, ustawowego katalogu roszczeń – mówi Piotr Dyszlewicz, z-ca dyrektora Biura Likwidacji Szkód ERGO Hestii.  - Obok zadośćuczynienia można wnosić o zwrot wszelkich kosztów będących następstwem wypadku i o utracone korzyści. Zadaniem opiekuna szkody ze strony ubezpieczyciela jest zweryfikowanie roszczeń i oddzielenie tych usprawiedliwionych od niezasadnych. Tym bardziej, że część z nich jest nieuzasadniona, bywa zawyżona a czasem wręcz sfabrykowana na potrzeby uzyskania odszkodowania. W takich sytuacjach czasem warto zadać sobie pytanie, czy – gdyby ubezpieczenie OC nie istniało – z własnych pieniędzy lub rodzinnych oszczędności zgodzilibyśmy się pokryć dane wydatki poszkodowanego jako usprawiedliwione, słuszne. Po odpowiedzi na tak zadane pytanie sposób patrzenia na dany koszt zmienia się czasem diametralnie. A zakład ubezpieczeń wypłaca świadczenia właśnie z oszczędności ubezpieczonych – z funduszu wpłaconych składek. Dlatego wszelkie uzasadnione roszczenia muszą być w pełni pokryte, ale te niezasadne stanowczo odrzucone, ponieważ zarówno wypłata tych zasadnych, jak też odrzucenie niezasadnych leży w interesie klientów, których składkami zarządza ubezpieczyciel – dodaje Piotr Dyszlewicz.

 20 uczciwych płaci za jednego oszusta

Oczywiście to nie tylko wspomniane wysokie odszkodowania powodują, że towarzystwa ubezpieczeniowe mają coraz większe kłopoty. Rosnącym problemem są również oszustwa. W 2015 roku wykryto aż 9 tysięcy takich przestępstw na kwotę ponad 112 mln zł. Wszystkie dotyczyły próby wyłudzenia pieniędzy z obowiązkowej polisy OC.

Poważnym problemem są również kierowcy, którzy nie wykupują obowiązkowej polisy.

Jak szacuje Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny, liczba pojazdów bez wykupionego obowiązkowego ubezpieczenia OC wynosi obecnie w Polsce ok. 150 tysięcy. I to mimo wysokich kar, które grożą za brak ubezpieczenia (prawie 4 tysiące złotych).

- Wzrost składki nie ma bezpośredniego przełożenia na znaczący wzrost liczby osób jeżdżących po polskich drogach bez ubezpieczenia drogowego – mówiła na łamach „Super Expresu” Sława Cwalińska-Weychert, wiceprezes Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. – Obowiązuje bowiem ustawowa zasada, że jeśli ktoś płacił poprzednią polisę w całości i jej nie wypowiedział to zyskuje automatyczną ochronę na kolejny rok. Jeśli natomiast posiadacz samochodu nie zapłacił swojej składki albo gdy kupił używany samochód i korzystał z polisy OC poprzedniego właściciela, to w kolejnym roku tej ochrony już nie ma. Ryzykuje więc tym, że UFG znajdzie go w swojej bazie i zażąda dwukrotności najniższego wynagrodzenia jako kary za brak OC. Nie trzeba być złapanym przez policję, żeby dostać od nas nakaz zapłaty.

 Nieubezpieczeni kierowcy nie pamiętają również o tym, że w przypadku spowodowania wypadku będą musieli zapłacić z własnej kieszeni za jego skutki. Mówimy tu o odszkodowaniu, a nawet rencie dla ofiary wypadku lub jego rodziny.

W takim przypadku na początku poszkodowani otrzymują pieniądze od Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego – jeśli zdarzenie miało miejsce na terytorium Polski. Jeśli wypadek zdarzył się za granicą to otrzymają pomoc refundowaną przez Polskie Biuro Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (PBUK).

I to tym instytucjom właściciel nieubezpieczonego pojazdu, który spowodował wypadek, będzie musiał zwrócić koszty związane z wypłatą odszkodowania. Jak podaje UFG, rekordzista musi oddać z własnej kieszeni aż 1,8 mln zł.

Niestety każdego roku wpływa do Funduszu także ponad 6,5 tysiąca roszczeń od osób poszkodowanych w wypadkach drogowych, spowodowanych przez nieubezpieczonych i nieznanych kierujących. Wypłacane takim ofiarom wypadków środki pochodzą przede wszystkim ze składek kierowców, którzy uczciwe płacą za OC. W ubiegłym roku odszkodowania te przekroczyły kwotę 100 mln złotych!

Poleć ten artykuł znajomym:
Udostępnij Tweetnij Wykop